
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 349
Data premiery: 8.03.2012r.
Losy debiutanckiej powieści Colleen Houck pt. „Klątwa tygrysa” przypominają początki serii napisanej przez J. K. Rowling o chłopcu, który przeżył – Harrym Potterze. W obydwóch przypadkach żadne z wydawnictw początkowo nie chciało wydać dzieł napisanych przez te autorki. Colleen Houck nie poddała się i samodzielnie wydała tę oto powieść. Pytanie tylko, czy „Klątwa tygrysa” jest wystarczająco dobrą pozycją i czy zasłużyła na tak entuzjastyczne oraz zachęcające opinie, które widnieją z tyłu książki.
Kelsey Hayes zostaje zatrudniona w czasie wakacji w cyrku, w którym przebywa pewien biały tygrys o imieniu Dhiren. Jakaś tajemnicza siła przyciąga ją do tego fascynującego zwierzęcia, dlatego przyjmuje propozycję jego nowego właściciela i wyrusza do Indii. Ma towarzyszyć Renowi w czasie podróży do nowego domu – rezerwatu dla tygrysów. Jest to jednak tylko przykrywka, ponieważ Dhiren jest w rzeczywistości indyjskim księciem zamienionym w tygrysa. Nasza główna bohaterka obiecuje mu pomóc złamać klątwę, ale nie będzie to łatwe zadanie. Na tę dwójkę czekają niebezpieczne przygody, które zaczynają ich coraz bardziej do siebie zbliżać.
Język autorki jest prosty i od czytelnika nie jest wymagany wysoki poziom skupienia. Tak naprawdę przez pierwsze sto stron nic wartego większej uwagi się nie dzieje i ten stan utrzymuje się praktycznie do ostatniej strony. Akcja jest wolna, chociaż momentami na chwilę przyśpiesza, aby znów zwolnić i wprowadzić czytelnika w sielankową historię o zwykłej z pozoru dziewczynie oraz przeklętym księciu.
„Klątwa tygrysa” opiera się na dobrze przez wszystkich znanych schematach i nie wprowadza na rynek czytelniczy tak naprawdę niczego nowego. Na domiar złego, zakończenie tej historii jest całkowicie przewidywalne i nie budzi w czytelniku żadnych przemyśleń. Widać, że autorka starała się zainteresować czytelnika losami tej dwójki i wprowadziła motywy kojarzące mi się głównie z przygodami Indiany Jonesa.
Przez całą lekturę zastanawiałam się, dlaczego ten indyjski książę jest zainteresowany główną bohaterką, która nie ma w sobie niczego specjalnego. Momentami irytowała mnie, wydawała mi się strasznie sztuczna. Właściwie, to żaden z bohaterów nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, każdy z nich wydawał mi się mało realistyczny i płytki.
Podsumowując, „Klątwa tygrysa” jest przeciętną powieścią, która nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Historia sama w sobie jest interesująca, jednak sposób jej przedstawienia już mniej. Jako czytelnik nie mogę powiedzieć, żebym była usatysfakcjonowana po jej lekturze. Z żadnym z bohaterów nie nawiązałam tej charakterystycznej emocjonalnej więzi, a ich dalsze losy były mi całkowicie obojętne. Jedynym pozytywnym elementem tej książki jest niesamowita okładka, którą mogę bez wahania zaliczyć do jednej z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziałam.
Moja ocena: 2+
Egzemplarz recenzyjny otrzymałam od wydawnictwa Otwarte, za co serdecznie dziękuję!
Dotąd czytałam same pozytywne recenzje tej książki, twoja opinia rzuciła na tą książkę nowe światło.;D
OdpowiedzUsuńOd zawsze wiadomo, że liczy się przede wszystkim wykonanie, a skoro z tym tutaj kiepsko...
OdpowiedzUsuńI tak miałam w planach tę książkę, ale teraz po prostu nie będę miała ciśnienia.
Kolejna negatywna opinia, a jednak nie takie arcydzieło z tej książki ;)
OdpowiedzUsuńOkładka faktycznie świetna. Tym razem raczej spasuję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ojej, a wszystkie opinie jakie czytałam o tej książce były bardzo pozytywne. Ciekawe w takim razie czy mi się powieść spodoba. Czeka na swoją kolejkę.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej książce. Zajrzę z ciekawości, bo widzę, że opinie są podzielone.
OdpowiedzUsuńPrzyznaję, że recenzja mnie zaskoczyła i to bardzo, bo dotychczas słyszałam same pochlebne opinie. Mimo wszystko teraz jeszcze bardziej zaczynam wątpic, czy ja kupić.
OdpowiedzUsuńMiałam wielką ochotę na tę książkę, ale taraz juz sama nie wiem
OdpowiedzUsuńWidziałam ją w nowościach i nawet zastanawiałam się czy nie kupić. Ale po Twojej recenzji jeszcze się zastanowię.
OdpowiedzUsuńOch, a ja myślałam, że to powieść doprawdy warta uwagi. Chciałabym ją przeczytać ze względu na nienajgorszą historię (jak to napisałaś), ale skoro warsztat autorki nie jest aż tak intrygujący, to nie wiem...
OdpowiedzUsuńA ja wcale na nią nie mam ochoty, i chyba słusznie :) Może, jeśli kiedyś spotkam...
OdpowiedzUsuńJa już zakupiłam, więc nie ma odwrotu. Ciekawe, jakie będę miała wrażenia ;)
OdpowiedzUsuńOjej, ja już pisałam o tej książce i muszę przyznać, że zdobyła moją wielką sympatię. no cóż, gusta są różne prawda? Z pewnością sięgnę po kolejne części.
OdpowiedzUsuńMi książka się jednak podobała. Przede wszystkim oceniłam ją pozytywnie za świeże ujęcie fabuły, dodanie wątku mitów rodem z Indii. Bohaterowie faktycznie nie ujmują, a historia miłosna czasami wydaje się zbyt wciśnięta, jednak sądzę, że ten cykl ma potencjał ;-)
OdpowiedzUsuńOd kiedy książka została wydana miałam na nią ogromną ochotę, teraz za nim po nią sięgnę jeszcze raz się zastanowię... ;)
OdpowiedzUsuńNo proszę, czyli nic specjalnego:) Dzięki za cynk:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Uaaa...chyba pierwszy raz spotykam się z tak niepochlebną recenzją...ale każdy ma swoje gusta i guściki. Ja osobiście dam jej szansę.
OdpowiedzUsuńMam już tę książkę na półce i ciekawa jestem czy odbiorę ją podobnie jak ty
OdpowiedzUsuńNie do końca moje klimaty i raczej nie zrobię wyjątku dla tej książki, skoro ocena tak niska. :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNigdy nie miałam ochoty na przeczytanie tej książki, ale po twojej recenzji to już nawet na nią nie spojrzę ;)
OdpowiedzUsuńHmm.. sama nie wiem, ale jakoś rwać się do niej nie będę, co to to na pewno :D
OdpowiedzUsuńMogłam nie czytać tej recenzji... Teraz będę zwlekać z jej czytaniem :D
OdpowiedzUsuńO kurczę, tak kiepsko ją oceniasz... a książka już jest w drodze do mnie. Ciekawe jak mnie się spodoba.
OdpowiedzUsuńA ja już chciałam ja kupić... Dlaczego jednak znów mam się rozczarować? Po Twojej recenzji (za którą bardzo dziękuję!) odpuszczę sobie tę pozycję.
OdpowiedzUsuńOstatnio gdzie nie spojrzę widzę tę książkę ale jakoś nie potrafię się do niej przekonać. A po Twojej recenzji widzę, że chyba nie warto nawet próbować.
OdpowiedzUsuńStrasznie nie lubię przereklamowanych powieści, już sam fakt porownywania do HP strasznie mnie drażnił - dobra powieśc obroni się sama prędzej czy później, ta jak widać się nie obroniła...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!