
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 350
Data premiery: 17.03.2011r.
Flick i Georgie
prowadzą nietypową agencję o wdzięcznej nazwie „Domowe Anioły”. Ich zadaniem
jest ułatwianie życia każdej potencjalnej klientce, która zapragnie skorzystać
z ich pomocy, oczywiście przy odpowiedniej opłacie. Do tej pory m.in. przefarbowały
sierść psa pod kolor kreacji właścicielki, dbały o dom zakupoholiczki oraz
zrobiły wiele więcej. W momencie, gdy próg ich biura przekracza zdradzana
kobieta, pragnąca dać nauczkę swojemu mężowi, wszystko się zmienia. Po pewnym
czasie w agencji zaczynają pojawiać się kolejne osoby będące w podobnej
sytuacji i z tego powodu nasze bohaterki zmieniają nazwę firmy na „Anioły Zemsty”.
Od tej pory, żaden z mężczyzn mających coś na sumieniu nie będzie mógł spać
spokojnie.
„Zemsta aniołów” jest
lekką i przyjemną lekturą, która bawi i odpręża czytelnika. Język zastosowany
przez autorkę pasuje idealnie do tego typu pozycji – nie wymaga on od odbiorcy
wielkiego skupienia. Jest prosty, a co za tym idzie łatwo zrozumiały, napisany współczesnym językiem, w którym nie zabraknie przekleństw. Historia
sama w sobie jest bardzo ciekawa i skłamałabym, gdybym powiedziała, że wyczyny
dwóch głównych bohaterek nie wywoływały wielokrotnie na mojej twarzy uśmiechu.
Jedyną wadą, która
odbierała mi przyjemność czytania, było chwilowe uczucie wszechogarniającego mnie znużenia, które
czasami znienacka pojawiało się w trakcie lektury. Nie potrafię dokładnie
sprecyzować, co konkretnie tak na mnie oddziaływało, być może miało na to wpływ
to mieszanie akcji. Z początku denerwowało mnie to, że dopiero, co udało mi się
wkręcić w opisane wydarzenia, a już było to przerywane przez autorkę, która
postanowiła poruszyć inny wątek. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że te
pozornie niezwiązane ze sobą wątki tworzą jedną całość, jednak nie zmienia to
faktu, iż w głównej mierze przez to mój stosunek do tego tytułu nie był
całkowicie pozytywny.
Postacie wykreowane
przez autorkę są poprawne, jednak nic poza tym. Żaden z bohaterów nie wzbudził
we mnie większych uczuć, byli jedynie częścią opisywanej historii i niczym
więcej. Tego typu stosunek do nich sprawił, że losy naszych dwóch anielic
zemsty były mi w gruncie rzeczy obojętne. Nie ukrywam, że największą frajdę
sprawiały mi opisy nauczek przygotowywanych przez Flick i Georgie na
niewiernych mężczyznach.
Nie oszukujmy się - powieść
autorstwa Sanders Annie nie jest pozycją wysokich lotów. Nie usatysfakcjonuje
ona wytrawnych czytelników, jednak czy ma to jakieś znaczenie? Według mnie,
książka nie musi być nie wiadomo jak dobra, jedyne, czego od niej oczekuję, to
mile spędzonego czasu, a „Zemsta aniołów” z pewnością mi to zapewniła.
Podsumowując, powieść
pt. „Zemsta aniołów” jest lekką i mało wymagającą pozycją dla każdej
czytelniczki - wątpię, aby opisy losów tych dwóch zaradnych kobiet zdołały
zainteresować mężczyzn. Być może i w książce można znaleźć sporo wad, jednak
warto po nią sięgnąć, chociażby dla samej przyjemności płynącej z obserwowania
poniżanych mężczyzn.
Moja ocena: 4/6
E-book'a otrzymałam dzięki uprzejmości platformy woblink.com.
Chyba nie jestem do końca przekonana.
OdpowiedzUsuńŻyczę udanego weekendu majowego!
Nie wiem... może się skuszę...
OdpowiedzUsuńJa podziękuję.. Trochę okładka odstrasza. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńA mnie zachęciłaś :)
OdpowiedzUsuń