czwartek, 29 sierpnia 2013

Paryska dieta, dr. Jean-Michel Cohen

 W dzisiejszych czasach panuje moda na chudość, zgrabne sylwetki i płaskie brzuchy. Półki sklepowe wypełnione są różnego rodzaju cudownymi specyfikami, które mają (za odpowiednią cenę) spełnić marzenia zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Utrata wagi, boczków i fałdek – to niektóre z obietnic pojawiających się na pudełkach owych medykamentów.  Zainteresowane osoby zamiast zmienić sposób odżywiania, wprowadzić trochę ruchu i ćwiczeń do swojego życia, wolą wydawać niemałe pieniądze na chemię, która i tak nie przynosi spodziewanych rezultatów. Z pomocą ma przyjść książka napisana przez Dr. Jeana-Michela Cohena pt. „Paryska dieta”, w której zamieszczone rady pozwolą, według autora, na pozbycie się od dwóch i pół do pięciu kilogramów miesięcznie. 

 Na początku muszę wspomnieć, że wydanie „Diety paryskiej”, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Większość z nas jest wzrokowcami, dlatego nie ukrywajmy – okładka prawie zawsze odgrywa istotną rolę przy naszym pierwszym kontakcie z daną pozycją. Prócz usztywnianej okładki na potencjalnego odbiorcę czeka również przymocowana wstążka, pełniąca rolę zakładki, przyjemne dla oka obrazki oraz zaznaczone niebieskim paskiem strony, na których czytelnik znajdzie przepisy na poszczególne posiłki. Jest to nie tylko ładne wizualnie, ale także niezwykle pomocne, ponieważ zamiast szukać po spisie treści, wystarczy otworzyć książkę na którejś z oznaczonych stron.

 Jean-Michel Cohen posłużył się prostym językiem i za jego sprawą zapoznał czytelnika z różnymi kwestiami, związanymi przede wszystkim z dietami oraz utratą wagi. Autor tej publikacji jest bardzo dobrze zaznajomiony z tematem, ponieważ z zawodu jest diabetykiem. Swoje własne doświadczenia z problemem otyłości oraz wieloletnia praktyka lekarska pozwoliły mu na pomaganie innym ludziom i docieranie do nich w przystępny sposób. Doktor Cohen podszedł do problemu otyłości przede wszystkim od strony psychologicznej. Według niego ludzie najczęściej odreagowują różnego rodzaju problemy, jedząc. Swoje tezy poparł odpowiednimi przykładami w poszczególnych podrozdziałach. Zawarł w nich krótkie historie swoich klientów, opatrzone przez niego komentarzami.

 „Dieta paryska” składa się z czterech części. Pierwsza poświęcona jest teorii, która traktuje nie tylko o przyczynach tycia, ale także m.in. o efekcie jo-jo i wpływie mediów na nasze postrzeganie siebie. Druga część jest swoistym wprowadzeniem; czytelnik znajdzie w niej metody i wskazówki dotyczące odchudzania oraz informacje o podstawach kulinarnych. Trzecia jest najobszerniejsza, ponieważ to właśnie ona jest tą właściwą częścią książki. Bogata jest w najistotniejsze informacje, dotyczące tzw. „diety francuskiej”, której przestrzeganie gwarantuje, według autora, zdrową i bezpieczną utratę wagi. Ostatnia już część pełni rolę pomocnika, za jej sprawą odbiorca będzie m.in. mógł uniknąć niebezpieczeństw żywieniowych, które czekają na niego na przykład w restauracjach.


 Publikacja napisana przez dr. Jeana-Michela Cohena jest doskonałym poradnikiem, ponieważ zawiera wszystkie najistotniejsze i najpotrzebniejsze informacje. Stanowi również cenne źródło motywacji do utraty zbędnych kilogramów, rozpoczęcia zdrowego odżywiania, a także do próby wsłuchania i zrozumienia siebie. „Dieta paryska” posiada wszystko to, co dobry poradnik powinien mieć, a przy tym wszystkim, zachwyca potencjalnego odbiorcę jakością i sposobem wykonania.
Ocena: 6/6
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 271
Data premiery: 31.07.2013r.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Rebis, za co serdecznie dziękuję!
Dalsza część recenzji

środa, 28 sierpnia 2013

Rytuał babiloński, Tom Knox

 Starożytne cywilizacje fascynowały i w dalszym ciągu fascynują historyków, którzy pragną poznać jak najwięcej szczegółów dotyczących ich dawnego życia, tradycji i zwyczajów. Podobnie było w przypadku kultury Moche, która wraz z całą swoją perwersją i agresją stanowiła nie lada zagadkę dla badaczy, w tym także dla antropolożki Jessicy Silverton, prowadzącej w Peru badania na temat tej przedziwnej cywilizacji. Z każdym kolejnym odkryciem dochodzi do coraz dziwniejszych sytuacji, a także wypadków, kosztujących niektóre osoby życie. W tym samym czasie szanowany profesor historii Archibald McLintock popełnia samobójstwo, z którym nie może pogodzić się jego córka. Wspólnie z australijskim dziennikarzem wyrusza w podróż, odtwarzając poczynania swojego ojca. Czy uda im się odkryć tajemnicę, przez którą historyk stracił życie? I co mają z tym wszystkim wspólnego masowe samobójstwa młodych i bogatych dzieciaków? 

 „Rytuał babiloński” jest fikcją literacką, o czym już na wstępie uprzedza czytelnika autor. Tom Knox przy pisaniu tej powieści korzystał z wielu źródeł historycznych oraz archeologicznych, ale prawdziwą inspirację stanowiła dla niego kultura Moche i losy templariuszy.  To przede wszystkim tymi dwoma elementami pisarz urozmaicił lekturę „Rytuału babilońskiego”, oplatając opisane wydarzenia tajemnicą starożytnego ludu oraz zakonu, wokół którego w dalszym ciągu krąży wiele legend i opowieści.

  Użyty przez Toma Knox’a, a właściwie Seana Thomasa, który posługuje się pseudonimem, język jest prosty i łatwo przyswajalny, dlatego czytanie książki nie sprawia większych problemów. Autor nie oszczędził jednak odbiorcy opisów drastycznego przykładu samookaleczania. Sprawy młodych i bogatych osób, które pozbawiły się życia poprzez odcinanie sobie kończyn i części ciała, prowadzone są przez brytyjskiego inspektora Ibsena, który stara rozwiązać tę sprawę. Czytelnik z oczywistych powodów także zmuszony jest wziąć w niej udział, a opisany przez pisarza stan ofiar wywołuje u odbiorcy nieprzyjemne uczucie. Osoby, które mają dobrze rozwiniętą wyobraźnię, będą za jej pomocą widzieć okropieństwa, jakich poszczególne postacie się dopuściły. 

  Pisarz przy pomocy kilku postaci – antropolożki, dziennikarza i córki zmarłego historyka oraz inspektora policji, prowadzi historie z różnych miejsc na świecie, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Z biegiem wydarzeń, czytelnik dostrzega coraz więcej podobieństw pomiędzy kulturą Moche, a sprawami tajemniczych morderstw, a właściwie aktów samookaleczania. Autor nie śpieszy się z rozwinięciem akcji, w zamian za to, zapoznaje czytelnika z różnego rodzaju miejscami, historycznymi budynkami i tradycjami. Odbiorca ma w ten sposób okazję poszerzyć swoją wiedzę w prosty i przystępny sposób. Tom Knox nie męczy go typowo akademickim żargonem i nie zasypuje go od razu informacjami.

 „Rytuał babiloński” to pozycja, która przypadnie do gustu przede wszystkim fanom twórczości Dana Browna, a więc wszystkim miłośnikom powieści z tajemnicami, zagadkami i historią w tle. Twór Toma Knox’a ciekawi do samego końca, chociaż ja osobiście odczuwałam w czasie lektury pewien niedosyt. Powodem może być brak szybkiej i wartkiej akcji, która pochłonęłaby mnie – czytelnika - na kilka długich godzin. Pomimo tego polecam, zwłaszcza osobom, które chciałyby zaznajomić się trochę bliżej z pradawną cywilizacją, w której rytualne morderstwa, seks ze zwierzętami i zmarłymi, a także trwałe okaleczanie było na porządku dziennym.
Ocena: 5-/6
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 390
Data premiery: 19.06.2013r.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Rebis, za co serdecznie dziękuję!
Dalsza część recenzji

niedziela, 25 sierpnia 2013

S.E.K.R.E.T., L. Marie Adeline

Trzydziestoparoletnia Cassie przez długi okres czasu trwała w toksycznym związku z alkoholikiem. Lata poniżania, stosowania przemocy psychicznej, a nawet fizycznej, odbiły się przede wszystkim na jej pewności siebie. Nawet śmierć męża nie zmieniła stanu, w którym główna bohaterka się znalazła, popadła ona w marazm, który wprowadził w jej życie monotonię, a tym samym odgrodził ją od innych ludzi. Traf chciał, że jedna ze stałych klientek zostawiła w barze swój dziennik, kierowana ciekawością Cassie sięgnęła po niego i pierwszy raz od długiego czasu poczuła się… pobudzona. Wkrótce potem zaproponowano jej wstąpienie do tajnego stowarzyszenia o nazwie S.E.K.R.E.T., pomagającego kobietom w ponownym odnalezieniu siebie, a przede wszystkim – pokochaniu swojego ciała przez spełnianie ich seksualnych fantazji. 

 L. Marie Adeline napisała powieść, którą czyta się z niezwykłą łatwością. Wykorzystany przez nią język jest prosty, ale również na tyle barwny, że czytelnik z łatwością może wyobrazić sobie przedstawione wydarzenia, na które składają się przede wszystkim kolejne etapy S.E.K.R.E.T-u, a więc zbliżenia seksualne. Ogromną zaletą tej pozycji jest fakt, że w zamieszczonych opisach nie ma ani krzty wulgarności, pisarka każde zbliżenie Cassie przedstawiła jako wyjątkowy, przepełniony namiętnością akt zbliżenia dwójki ludzi.

 Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej jest wkręcić się w opisaną historię, a także zrozumieć uczucia i emocje głównej bohaterki. Dzięki takiemu rozwiązaniu odbiorca ma możliwość obserwować z bliska stopniową przemianę Cassie, która z zasuszonej poczwarki powoli zamienia się w przepięknego i emanującego pewnością siebie motyla. Zmiany, których zaczęła doświadczać, nie przychodziły jej jednak z łatwością i właśnie te słabości sprawiły, że przedstawiona historia wydaje się być tak prawdziwa. Autorka stworzyła na tyle dobrą kreację głównej bohaterki, że czytelnik może poczuć jej obawy, zrozumieć wątpliwości, a przede wszystkim strach przed nieznanym. Nic więc dziwnego, że czytelnik praktycznie od pierwszej strony zaczyna pałać do niej sympatią, która przekłada się na rosnące zainteresowanie jej dalszymi losami.

 „S.E.K.R.E.T” to powieść erotyczna w czystej postaci, zachowująca przez cały czas trwania lektury bardzo dobry poziom. Tej kanadyjskiej pisarce udało się uniknąć taniości, tak typowej dla pozycji tego typu. Lekturę książki napisanej przez L. Marie Adeline mogę bez najmniejszych oporów nazwać magicznym i fascynującym zajęciem, który z łatwością pochłania czytelnika na kilka godzin. Przedstawiona historia oraz dokonane przez Cassie wybory nie są tak łatwe do przewidzenia, jak może się z początku wydawać, a co za tym idzie – nie wszystkim przypadną one do gustu.


 Dzieło posługującej się pseudonimem pisarki jest bez wątpienia pozycją godną większej uwagi. Polecam ją wszystkim przedstawicielkom płci pięknej, a zwłaszcza tym kobietom, które zatraciły się w codziennych obowiązkach i narzuconych im przez innych rolach. „S.E.K.R.E.T” to lektura magiczna, pokazująca, jak ważne do szczęścia i spełnienia jest całkowite pokochanie swojego ciała oraz zaakceptowania własnych potrzeb i namiętności. Czy polecam? Jak najbardziej! W końcu każda z nas chciałaby z poczwarki zamienić się w pięknego motyla.
Ocena: 6/6
Wydawnictwo: Erotica
Liczba stron: 312
Data premiery: 18.07.2013r.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Erotica, za co serdecznie dziękuję!
Dalsza część recenzji
Blogger Template by Clairvo