Wydawnictwo: Literacki Egmont
Liczba stron: 449
Data premiery: 23.02.2012r.
W trylogiach na ogół bywa tak, że pierwszy tom
jest najlepszy, a poziom każdego następnego spada w dół. Nie jest to oczywiście
reguła, jednak najczęściej ta tendencja spadkowa ma miejsce, ku wielkiemu
rozczarowaniu czytelników. W przypadku „Trylogii czasu” sytuacja przedstawia
się odmiennie – z każdą kolejną częścią następował niewielki progres, dzięki
czemu mogę teraz nazwać „Zieleń Szmaragdu” wartym uwagi dziełem.
Gwendolyn dopiero co poznała plan hrabiego de
Saint Germain, który zachęcił Gideona do rozkochania w sobie Rubinu. Załamana,
przeżywa zawód miłosny, a pęknięte serce nie daje się tak łatwo posklejać. Uzbrojona
w telefon komórkowy i paczki chusteczek rozpacza nad swym losem, jednak nie dane
jest jej długo użalać się nad swoim położeniem. Obowiązki podróżnika w czasie
czekają, a sieć intryg coraz bardziej się zacieśnia, zagrażając życiu
ukochanego i jej samej.


