
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 303
Data premiery: 4.04.2013r.
Konflikt między rodem Yorków a Lancasterów o sukcesję do tronu angielskiego, nazywany inaczej wojną Dwu Róż, nie jest szczególnie znany w Polsce. W szkolnych podręcznikach znajduje się jedynie krótka wzmianka o nim, na kilka czy też na kilkanaście zdań. Był to jednak bardzo wyczerpujący i dość istotny okres w dziejach wysp, który nie zakończył się wygraną żadnej ze stron, aczkolwiek dzięki owej wojnie na tronie zaczęli zasiadać władcy z rodu Tudorów, od Henryka VI począwszy.
Historia Anglii zawsze mnie interesowała, a szczególnie losy dynastii Tudorów, w tym sławnego Henryka VIII czy też jego córki – Elżbiety I. Philippa Gregory wspólnie z dwojgiem innych historyków – Davidem Baldwinem i Michaelem Jonesem – napisała książkę, dzięki której mamy okazję spojrzeć na wojnę Dwu Róż z punktu widzenia trzech kobiet. W tamtych czasach przedstawicielki płci żeńskiej nie były szczególnie ważne dla historyków, z tego też powodu nie jesteśmy w stanie poznać dokładnie ich życia. Większa część zamieszczonych w książce informacji, to zbiór pewnych hipotez, czy też dopowiedzeń, które mają poskładać wszystko w dobre i spójne źródło informacji.
Philippa Gregory podjęła się trudnego zadania – znalezienia jak najwięcej wiadomości na temat Jakobiny Luksemburskiej, Elżbiety Woodville oraz Małgorzaty Beaufort. Wywiązała się jednak z niego, w mojej opinii, znakomicie. Napisana przez nią pozycja pt. „Kobiety wojny Dwu Róż” stanowi bogate źródło informacji, które ciekawi i w inny sposób ukazuje konflikt dwóch angielskich rodów.
Publikacja, będąca wspólnym tworem trójki historyków jest wspaniale wydaną pozycją, która jest praktycznie pozbawiona wad. Solidne wykonanie, na które składa się twarda okładka oraz żółtawy papier, umożliwia czytelnikowi lepsze zapoznanie się z książką – w końcu radość tkwi w szczegółach. Język został przystosowany do współczesnego czytelnika, dzięki czemu przedstawione informacje o trzech kobietach nie nudzą odbiorcy. Należy jednak pamiętać, iż nie jest to powieść, a książka historyczna, dlatego nie każdy czytelnik będzie zadowolony z jej lektury.
Ogromną zaletą „Kobiety wojny Dwu Róż” są zamieszczone skany poszczególnych źródeł historycznych, obrazy podobizn owych kobiet, ich drzewa genealogiczne, mapy czy też zachowane podpisy, które były przez nieskładane pod różnego rodzaju dokumentami. Te wszystkie dodatkowe elementy sprawiają, że wydaną książkę automatycznie bierze się za wiarygodne źródło informacji. Jedynym mankamentem jest chaos w przypisach, związany z brakiem odnośników do poszczególnych informacji. Dla wielu osób są one zbędne, jednak chyba nie tylko ja uważam, że wielokrotnie okazują się one przydatne, zwłaszcza przy tworzeniu różnego rodzaju prezentacji np. maturalnych.
„Kobiety wojny Dwu Róż” to bardzo dobra pozycja, która oczarowuje zainteresowanego czytelnika od początku do końca. Za jej sprawą czytelnik uświadamia sobie, że przedstawicielki płci pięknej wielokrotnie miały istotny wpływ na przebieg historii, chociaż często nie mamy dostatecznie dużo źródeł, na których możemy bazować i wyciągać takie wnioski. Zarówno autorzy, jak i wydawnictwo wykonali kawał naprawdę dobrej roboty, dlatego wszystkich zainteresowanych losami Anglii mogę zachęcić za zapoznania się z tą pozycją. Wojna Dwu Róż jest ciekawym, choć nie najciekawszym okresem wysp, mimo tego warto bliżej zapoznać się z tą historią.
Moja ocena: 5/6
Książkę otrzymałam za pośrednictwem portalu Juventum, za co serdecznie dziękuję!
Dalsza część recenzji




