niedziela, 28 lipca 2013

Szwed, który zniknął, Robert Karjel

 Ernst Grip jest Szwedem, pracującym dla Policji Bezpieczeństwa. Jego nowym zadaniem jest ustalenie narodowości pewnego mężczyzny, posądzonego o terroryzm. Oskarżony, po tak dużej liczbie tortur, nie jest w stanie normalnie funkcjonować, a milcząc, wzbudza jedynie frustrację amerykańskich służb. Ernst powoli zyskuje zaufanie więźnia, a tym samym odkrywa prawdziwe intencje Shauny Friedman, agentki, wprowadzającej go w tę sprawę. Ciemne karty z przeszłości szwedzkiego policjanta zdają się powoli wychodzić na światło dzienne. Czy uda się mu opuścić bazę Amerykanów, jako wolny człowiek?

 Robert Karjel już sam w sobie jest postacią interesującą, a dzięki długoletniej pracy w siłach powietrznych, zdobył wiedzę, którą może się teraz podzielić ze swoimi czytelnikami. Ten, prawie pięćdziesięcioletni, wojskowy ma już na swoim koncie pięć powieści sensacyjnych, wliczając w to „Szweda, który zniknął”. Nic więc dziwnego, że wszystkie opisane w tej pozycji wydarzenia, zostały przedstawione w bardzo rzeczywisty sposób, a odbiorca przez całą lekturę odnosi wrażenie, że autor ma pojęcie o rzeczach, o których pisze.

 Powieść napisana przez Roberta Karjela nie jest pozycją dla każdego, ponieważ wymaga od czytelnika cierpliwości, a także dużej uwagi i skupienia. Nie jest to lektura, którą można szybko przeczytać i odfajkować. Nie pozwala na to ani wolna i długo rozwijająca się akcja, ani fakt, że w ten sposób umkną odbiorcy istotne elementy, bez których czytelnik nie będzie w stanie zrozumieć zakończenia tej historii. Związane jest to przede wszystkim z ilością niewiadomych, tajemnic i niedopowiedzeń, które wypełniają strony „Szweda, który zniknął”.

To są Amerykanie. O, oni są nieźli, Amerykanie najbardziej lubią bić i dusić, kiedy się nie mówi tego, co chcą.”*
 Fabułę tej powieści porównałabym do puzzli, ponieważ odbiorca musi powoli, krok po kroku łączyć ze sobą poszczególne elementy, jeżeli chce otrzymać spójną całość. Oprócz umiejętności przekonującego sposobu prowadzenia akcji „Szwed, który zniknął” posiada jeszcze jedną zaletę. Są nią bohaterzy, pojawiający się na łamach stron, a zwłaszcza główny bohater – Ernst oraz ów nieznany terrorysta. Podobnie jak np. Shauny są oni dla czytelnika jedną wielką niewiadomą, którą ma on okazję rozszyfrować z biegiem czasu.


  „Szwed, który zniknął” to powieść specyficzna, która nie każdemu przypadnie do gustu. Nie jest to również lektura przewidywalna, ponieważ autor uwielbia do samego końca wodzić czytelnika za nos. Zaprezentowane przez Roberta Karjela historię śledziłam z niemałym zainteresowaniem, chociaż momentami lektura tej powieści szła mi bardzo mozolnie. Co było tego przyczyną? Mniej interesujące i (często) zbyt przegadane fragmenty. Mimo tych mankamentów, mogę tę pozycję polecić wszystkim tym, którzy lubią tajemnice i nieprzewidywalność. Tego tu nie zabraknie.
Moja ocena: 4/6
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 315
Data premiery: 16.07.2013r.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa Czytelnik za co serdecznie dziękuję!

*173str.
Dalsza część recenzji

środa, 24 lipca 2013

52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca, Jessica Brody

 Pewne stare porzekadło mówi, że pieniądze szczęścia nie dają. Dużo jest w tym prawdy, ale na własnej skórze przekonała się o tym córka jednego z najbogatszych biznesmenów świata. Szybkie samochody, markowe ubrania i drogie kosmetyki – Lexington Larrabee ma to wszystko, a nawet jeszcze więcej, na wyciągnięcie ręki. W dniu osiągnięcia pełnoletności miała, podobnie, jak wcześniej jej rodzeństwo, otrzymać 25 milionów dolarów z tytułu funduszy powierniczych, jednak kolejna afera z jej udziałem przelała czarę goryczy i zmusiła jej wiecznie nieobecnego ojca do interwencji. Jeżeli Lex chce otrzymać pieniądze, będzie musiała podjąć się pięćdziesięciu dwóch różnych prac. Sprzątanie domu, praca na stacji benzynowej czy w barze szybkiej obsługi – każdy od czegoś zaczynał, teraz pora na tę rozpieszczoną dziedziczkę. 


 „52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca” to książka niesamowicie zabawna i wciągająca. Autorka porywa czytelnika w wir opisanych zdarzeń praktycznie od pierwszej strony, a wszystko to za sprawą prostego i lekkiego pióra, którym się w tym celu posłużyła. Jessica Brody wykorzystała młodzieżowy język, dlatego na jej łamach nie zabraknie przekleństw czy wszystkim dobrze znanych gier słownych. Sprawia to, że współczesny czytelnik nie ma najmniejszego problemu z odnalezieniem się w lekturze i odczuwaniem z tego faktu niemałej przyjemności.

 Kolejnym wartym większej uwagi elementem, składającym się na tę pozycję jest interesująca i niebanalna fabuła, która wciąga czytelnika do tego stopnia, że ten traci całkowicie poczucie czasu. Przewracając ostatnią stronę nie może do końca uwierzyć, że to już koniec, że nie będzie już mógł śledzić losów tak zwariowanej i przezabawnej postaci, jaką jest Lexington. Kreacja głównej bohaterki wyszła autorce na tyle dobrze, że odbiorca z miejsca zaczyna pałać do niej sympatią. Przestaje mieć nawet znaczenie fakt, że Lex jest rozpieszczoną dziewczyną, która w gruncie rzeczy wie bardzo mało o świecie i prawdziwym życiu.

 Przedstawiona przez autorkę historia wydaje się na pierwszy rzut oka niezobowiązującą i miłą opowiastką, tak jednak nie jest. Jessica Brody zawarła w niej bardzo ważne i istotne rzeczy m.in. to, że żadna praca nie hańbi, wręcz przeciwnie – z każdej, nawet tej najgorzej opłacanej posady można wynieść coś dla siebie. Czytelnik, towarzysząc głównej bohaterce w wykonywaniu poszczególnych prac, jest świadkiem wielu przezabawnych scen np. niezbyt udanych prób posprzątania pokoju czy wpisywania w wyszukiwarkę pytań, związanych z uruchomieniem danego urządzenia. Nie zmienia to jednak faktu, iż Lex jest postacią bardzo pokrzywdzoną przez los i z tego powodu potencjalnemu odbiorcy może być jej żal. 

 Jessica Brody wykonała kawał na prawdę dobrej roboty, a wszystkie wykorzystane elementy zostały dodane przez nią z umiarem. Nawet wątek miłosny, który tak łatwo zepsuć, został przesunięty na dalszy plan, stał się tym samym jedynie urozmaiceniem i umilaczem lektury. Z tego też powodu „52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca” mogę polecić każdemu, bez wyjątku, ponieważ jest to powieść warta większej uwagi. Wszechobecny humor jeszcze bardziej umila czytelnikowi czas, a przedstawiony wątek miłosny oraz przyśpieszająca pod koniec akcja zachęca do jak najszybszego poznania zakończenia.

 Autorka przyszykowała dla odbiorcy kilka niespodzianek, dodała pewne wątki, tajemnice i intrygi, dlatego nie wszystkiego można się od razu domyśleć. Jeżeli lubicie zabawne, a przy tym bardzo wciągające historie z wyrazistymi bohaterami, to jest to pozycja dla Was. Polecam!
Moja ocena: 5/6
Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wydawnictwa Fabryka Słów, za co serdecznie dziękuję!

Wydawnictwo: Fabyka Słów
Liczba stron: 408
Data premiery: 19.07.2013r.
Dalsza część recenzji

wtorek, 23 lipca 2013

Inne anioły, Lili St. Crow

 Dru Anderson nie jest typową nastolatką. Zamiast umawiać się z chłopakami na randki, walczy i szkoli się pod okiem ojca, który trudni się zabijaniem potworów z Prawdziwego Świata. Właściwie, to do tej pory tak było, jednak wystarczyła jedna nieudana misja, aby cały jej świat stanął na głowie.  Po śmierci taty, dziewczyna zmuszona jest sama o siebie się zatroszczyć. Nie będzie to proste zadanie, zwłaszcza, że z niewiadomych przyczyn coraz więcej potworów pragnie zrobić sobie z niej przekąskę. Na jej drodze staje dwójka tajemniczych chłopaków, którzy podobnie jak ona, mają sporo wspólnego ze światem nocy. 

 Powieść napisana przez Lili St. Crow nie zachwyca pod względem merytorycznym. Wykorzystany przez autorkę język jest, co prawda, prosty i lekki, dlatego książkę czyta się bez większych problemów, jednak opisana historia pozostawia wiele do życzenia. Jest ona bowiem całkowicie przewidywalna, a co gorsze – napisana według utartych i wszystkim dobrze znanych już schematów. Główna bohaterka jest młodą dziewczyną, nastolatką, której towarzyszy, a przede wszystkim pomaga dwójka całkowicie różniących się od siebie chłopaków. Jak łatwo się domyślić, zaczynają oni wkrótce konkurować między sobą o jej względy.

 „Inne anioły” to przykład powieści, którą czyta się szybko oraz której fabułę można streścić w kilku rozdziałach. Nic wartego dłuższego komentarza się w niej nie dzieje, dlatego czytelnik, który przebrnął już przez połowę lektury, nie wie właściwie, na co składały się przeczytane strony. W podobną konsternację wpadłam, kiedy zbliżałam się do końca tej historii, a na łamach powieści nie działo się nic wartego większej uwagi. Autorka dodała trochę akcji, opisując ataki kilku potworów, jednak było to krótkotrwałe rozwiązanie, któremu przeszkadzało zachowanie głównej bohaterki.

 Najsłabszym elementem tej pozycji jest postać Dru, która daje wiele do życzenia. W jednej chwili z przerażonej i niezdecydowanej dziewczyny, zamienia się w strzelającą i odważną wojowniczkę, aby na powrót użalać się nad swoim losem. Te ciągłe zmiany nastrojów stają się po pewnym czasie nie do zniesienia. W końcu, jak długo czytelnik może podążać tokiem myślenia tak rozdwojonej osobowościowo postaci? Całość uzupełniają pojawiające się, a właściwie powtarzające się, co jakiś czas spostrzeżenia dotyczące na przykład wyglądu i przyszłego powodzenia Graves’a.

 Powieść wydana przez wydawnictwo Amber nie zdołała wzbudzić we mnie najmniejszych emocji. Nawet przyśpieszająca akcja nie porwała mnie w opisaną historię. Nie jestem pewna, czy powodem mojej obojętności do losów Dru i pozostałych bohaterów było słabe wykonanie czy banalna, łatwa do przewidzenia fabuła. Nie zmienia to jednak faktu, że tę pozycję czytało się szybko i bez większych problemów. Autorka dała sobie – ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu – spokój z rozwijaniem wątku miłosnego, chociaż prowadzenie w taki, a nie inny sposób akcji może być zapowiedzią pojawienia się go w następnych tomach.

 „Inne anioły” mogę więc nazwać przystępną i całkowicie niezobowiązującą odskocznią od rzeczywistości, skierowaną głównie dla nastoletnich czytelniczek, którym wystarczą typowe i wpisujące się w schematy paranormalne. Na rynku wydawniczym można jednak znaleźć o wiele lepsze pozycje, dlatego do zaznajomienia się z tym tytułem nie będę nikogo namawiać.  

 Moja ocena: 2/6
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 296
Data premiery: 28.07.2010r.
Dalsza część recenzji
Blogger Template by Clairvo