środa, 30 listopada 2011

Gra o Ferrin, Katarzyna Michalak [e-book]

 
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 316
Data premiery: 7.05.2010r.
Motyw zakładu Boga z szatanem jest chyba znany każdemu m.in. z „Fausta”, „Przypowieści o Hiobie” itp., jednak nie spotkałam się jeszcze z pozycją, gdzie Zdrada grałaby ze Złem. W „Grze o Ferrin” jest to możliwe, ponieważ właśnie o tę tytułową krainę postanowiły zagrać te dwie istoty, wykorzystując w tym celu życie pewnej śmiertelniczki.

 Poznajcie Karolinę - lekarkę, wychowaną przez przyrodnią matkę. Jest nieszczęśliwa i zagubiona, a kolejna zawodowa porażka - śmierć młodej dziewczyny - pogłębia jeszcze bardziej ten stan. Tej samej nocy wykonuje rytuał i nieświadomie przenosi się do innego świata, gdzie toczy się bitwa o losy magicznej krainy, a elfy, smoki i inne typu magiczne istoty istnieją naprawdę. Główna bohaterka brana jest za Uzdrowicielkę, o której mówi Przepowiednia i z tego powodu zostaje wplątana w szereg zaskakujących wydarzeń.

 „Gra o Ferrin” zaczęła się interesująco, jednak już wkrótce za bardzo zaczęła mi przypominać „Opowieści z Narnii” i inne tego typu książki, gdzie główna postać zostaje wysłana do innego świata, w którym panuje wojna pomiędzy grupą dobrych i grupą złych istot. Jest to już tak znany motyw, że byłam przygotowana na kolejną kopię którejś z historii. Czekała mnie nie lada niespodzianka… Ponieważ mimo chęci autorki, chyba gorzej już wyjść nie mogło.

 Katarzyna Michalak tak bardzo starała się zadziwić czytelnika, nie powielać utartych już schematów, że w książce zagościł chaos. W trakcie lektury gubiłam się, miałam problem ze zorientowaniem się gdzie i z kim teraz jest bohaterka, co robi i dlaczego to robi. Przez większą część lektury odnosiłam wrażenie, że autorka specjalnie „skacze z kwiatka na kwiatek”, próbując zgubić czytelnika, aby ten nie mógł domyślić się co będzie dalej. Jeżeli taki był cel stworzenia tak chaotycznego opisu, to i to nie wyszło autorce. Mimo, że miałam problem w zorientowaniu się w lekturze, to rozgrywające się wydarzenia były przewidywalne i w żaden sposób nie zdołały mnie zaskoczyć.

 Czytanie mimo tego poważnego mankamentu idzie zadziwiająco sprawnie. Język jest prosty i lekki, dzięki czemu odbiorca nie ma żadnych problemów z wyobrażeniem sobie poszczególnych miejsc. Największą i chyba jedyną zaletą tej pozycji jest postać Karoliny. Wraz z podróżą do innego świata, zmienia się jej osobowość i chociaż czasem nie rozumiałam jej postępowania, to z pewnością mogę powiedzieć, że udało jej się zdobyć moją sympatię.

 „Gra o Ferrin” nie jest rewelacyjną pozycją i mimo, że z losami głównej bohaterki powiązany jest wątek miłosny, to nie był on w stanie uratować tego tytułu. Mam wrażenie, jakby książka nie została dokończona, a autorka pisała ją bez wcześniejszego przemyślenia. Z pewnością nie jest to dobrą opcja dla osób, które od literatury fantastycznej oczekują czegoś więcej niż tylko przewidywalnych zdarzeń i ogromnego chaosu, który potrafi zniszczyć radość z czytania u każdego czytelnika.
Moja ocena: 2+/6
E-book'a otrzymałam dzięki uprzejmości platformy woblink.com.
Dalsza część recenzji

wtorek, 29 listopada 2011

Talia miłości, Emily Debberley

Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Ilość kart: 52 + poradnik
Data premiery: 2011


 Uprawianie seksu ma wiele zalet: sprawia przyjemność, polepsza relacje między ludźmi itp., jednak z czasem w związku zaczyna pojawiać się monotonia i nuda. Kochanie się nie sprawia już tyle przyjemności, co kiedyś, czego najczęściej skutkiem są „skoki w bok”, a co za tym idzie, rozstania. Czy jest więc sposób, aby pokonać te uczucia? Oczywiście! I właśnie karty stworzone przez Emily Dubberley mogą w tym pomóc każdemu, kogo ten problem dotyczy.

 W pudełku znajdziemy talię 52 kart oraz poradnik, który zawiera w sobie podstawowe informacje oraz zamieszczone przez autorkę propozycje ich korzystania. Talia jest prosta; zachowana w czerwonej kolorystyce, pomagającej pobudzić wszystkie zmysły. Na każdej z kart znajduje się ilustracja zaproponowanej pozycji. Nie są to ambitne i piękne rysunki, a jedynie proste szkice, które ułatwiają właścicielowi wyobrażenie sobie danej propozycji. Z drugiej strony karty, zamieszczony jest jej opis, informacje dla użytkowników, a nawet stopień trudności, dzięki któremu zabawa może stać się przyjemnym wyzwaniem.

 Talia, jak wszystkie karty wydane przez wydawnictwo Astropsychologii jest porządnie wydana. Karty są dobrze sklejone, dzięki czemu trudniej jest je zniszczyć. Jednak nie jest to ich jedyna zaleta, pomijając kwestię estetyczną - dzięki swojemu kształtowi zmieszczą się praktycznie wszędzie, dzięki czemu z łatwością można je ukryć przed niepożądanym wzrokiem. Jest to w końcu intymna rzecz, o której ma prawo wiedzieć tylko nasz partner, na którym będziemy testować poszczególne pozycje.

 Wstyd, myśl o odrzuceniu czy zażenowanie są najgorszymi wrogami człowieka, dlatego za pomocą owych kart możemy przekazać, zasugerować naszemu wybrankowi / naszej wybrance, krótką, aczkolwiek konkretną informację na temat pozycji, jaką chcielibyśmy danego dnia wypróbować. Już samo podarowanie czy podrzucenie takiej kart jest sygnałem dla obdarowanego, na co obecnie ma się ochotę i czego się od niego oczekuje, aczkolwiek mina partnera, który znajduje ową kartę z pewnością jest bezcenna.

 „Talia miłości” jest więc idealnym rozwiązaniem dla każdej pary, która chce urozmaicić swoje życie seksualne, zabić monotonię i na nowo zacząć odczuwać przyjemność ze wspólnego seksu. Cena kart może niektórych odstraszać i zniechęcać do nabycia, jednak czy w momencie, gdy związek przechodzi kryzys, kwestia materialna jest aż tak ważna? Myślę, że nie. Zawsze warto ratować to, co jest dla nas ważne i daje nam przyjemność. 
Moja ocena: 6/6
Talię kart otrzymałam od wydawnictwa Studio Astropsychologii, za co serdecznie dziękuję!
Dalsza część recenzji

niedziela, 27 listopada 2011

Karty "Potęga myśli", Louise L. Hay

Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Liczba kart: 64
Data premiery: 2011

 Louise L. Hay jest kobietą, która zmieniła życie swoje i innych ludzi nie do poznania. Sprawiła, że stali się szczęśliwsi, silniejsi i pewniejsi siebie. W lipcu miałam okazję przeczytać i zrecenzować jedną z jej książek pt. „Pokochaj swoje życie”, która wywarła na mnie spore wrażenie, i właśnie dzisiaj chciałabym zapoznać Was z kartami autorstwa tej samej osoby, a więc ze światowym autorytetem z zakresu afirmacji.

  Po otwarciu pudełka talii przez chwilę nie mogłam wykrztusić słowa. Patrzyłam jak oczarowana na piękne ilustracje zdobiące każdą z 64 kart. Mój zachwyt powiększył się, gdy ujrzałam pozłacane brzegi, dodające kartom niesamowitego uroku. Można pomyśleć, że co to takiego, że oprawa graficzna i estetyczna nie jest ważna, jednak nic bardziej mylnego! Kto z nas chciałby korzystać z czegoś, co swoją przeciętną postacią nie wzbudza żadnych emocji? Większość osób jest wzrokowcami, dlatego wygląd zewnętrzny danego produktu odgrywa dużą rolę w naszym życiu i w podejmowanych przez nas wyborach, co automatycznie wiąże się ze wzrostem cenowym danego produktu. 

 Jak wspominałam, każda z kart jest ozdobiona uroczą ilustracją oraz zdaniem, które ma pomóc nam w pokochaniu swojej osoby, zmienieniu swojego nastawienia i uwierzeniu w nadejście lepszego jutra. Natomiast z drugiej strony wszystkich kart, naszym oczom ukazują się zdania poświęcone wcześniejszej afirmacji. Dzięki temu, dobitniej możemy przyswoić tę myśl, uwierzyć w nią, a tym samym - powoli urzeczywistnić ją i zaobserwować zmiany pojawiające się w naszym życiu. 

 Talia kart „Potęga myśli” jest sympatycznym, łatwym w użyciu i bardzo pozytywnym produktem, który dzięki przepięknej oprawie graficznej oraz afirmacjom znajdującym się na każdej z kart, potrafi w użytkownikach wskrzesić siłę i chęć do zmiany czegoś w swoim życiu, jednak prócz tego ma jeszcze jedną pozytywną cechę - potrafi poprawić humor i wzbudzić uśmiech na twarzy ich właściciela.

 Użycie tali nie jest skomplikowane, jednak każdemu może odpowiadać inny sposób korzystania z nich, dlatego użytkownik ma wolną rękę w tej kwestii. Osobiście preferuję wcześniejsze potasowanie ich - co prawda utrudnia to kwadratowy kształt kart - i nie patrząc na leżące przede mną afirmacje, wybieram jedną z nich. Może wydawać się to nieprawdopodobne, aczkolwiek każda z wybranych przeze mnie kart pasuje idealnie do stanu, w jakim obecnie się znajduję wyjmując je z pudełka.

  Karty wydane przez wydawnictwo Studio Astropsychologii jak zwykle cieszą oko, jednak ich największą wadą jest mało komfortowy kształt, który utrudnia operowanie nimi oraz cena, która może zniechęcać potencjalnego klienta, jednak jest to związane z jakością ich wykonania; użytkownik ma pewność, że przy rozsądnym korzystaniu z nich nie rozkleją się i wydane pieniądze nie wylądują w koszu. W takim wypadku nie mogę zrobić nic innego, jak polecić je wszystkim bez wyjątku. Myślę, że będą w stanie zadowolić i uszczęśliwić każdego, zwłaszcza, że powoli zbliżają się święta, a kto z nas pogardziłby takim prezentem?
Moja ocena: 5/6 
Talię kart otrzymałam od wydawnictwa Studio Astropsychologii, za co serdecznie dziękuję!

Dalsza część recenzji
Blogger Template by Clairvo